sobota, 30 sierpnia 2014


Pierwsza noc w moim nowym mieszkaniu już za mną. Za oknem pada deszcz, ja siedzę w kuchni, rozkoszuję się widokiem, odgłosem uderzających o parapet kropli, słucham mojej ulubionej płyty i jest mi tak dobrze. To miejsce mi pasuje. Znalazłam też zdjęcia z poprzednich wakacji. Z lekkim wstydem przyznaję, że w tym roku się nie popisałam. Fotki z tegorocznego wyjazdu wypadają bardzo słabo. Nie mam sobie tego za złe. Po prostu nie miałam ochoty przykładać się. Teraz mam. Od tak dawna nie robiłam zdjęć, tak porządnie, stojąc nad jednym pstryknięciem czasem nawet pół godziny. Mam dużo do nadrobienia. Zobowiązuje się do uwiecznienia miasta w którym studiuje. Jestem już na drugim roku i właściwie nie mam ani jednego porządnego zdjęcia Wrocławia. Teraz gdy jesień już za rogiem, nadarza się idealna okazja. We wrześniu jadę jeszcze na kilka dni z przyjaciółką nad morze. Przyda nam się trochę czasu razem przed jej wyjazdem. Często mi tu jej brakuje. A tak z innej beczki, właściwie tak tylko dla mnie, to już znalazłam swoją borsuczą norę. I zamierzam więcej się tam nie chować. Wszystko czego potrzebuje jest tu w środku, we mnie. Kocham Cię.

czwartek, 28 sierpnia 2014


Moja hodowla kaktusów powiększyła się o trzy nowe. 

środa, 20 sierpnia 2014


Ułożyć plan zajęć na tej uczelni to jest po prostu kosmos. Może po wakacjach po prostu nasza efektywność, spostrzegawczość i ogólnie rzecz biorąc ogarnięcie jest mniejsze. To albo ta uczelnia po prostu ma takie kaprysy. Wieje zimny wiatr i krótkie spodenki to już za mało.